Oto na naszych oczach dochodzi do kolejnego zamachu na wolność słowa w internecie. Brzmi poważnie? Bo tak to w praktyce wygląda – najpierw sejm próbował przepchnąć ustawę medialną z niejasnymi zapisami, gdy to się nie udało – przygotowałdoniej specjalne poprawki, brzmiące równie tajemniczo i dwuznacznie. Te poprawki udało się już przegłosować bez większego problemu. Czego dotyczą? Między innymi nakładają na “dostawców audiowizualnych usług medialnych na żądanie” (czyli, po ludzku mówiąc, właścicieli wszystkich stron z filmami video) obowiązek rejestracji w wykazie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Na podstawie równie niejasnych kryteriów KRRiTV będzie podejmowała decyzję, który dostawca może działać w Sieci, a który nie. Jeśli natomiast ktoś nie dopełni obowiązku zarejestrowania się, właściciel takiego serwisu może zostać ukarany grzywną nawet w wysokości 10 procent swojego przychodu. Poprawki, jak już wspomniałem, są pełne nieścisłości, niejasności i dwuznaczności. Nie określono na przykład jakiego typu serwisów dotyczą przepisy, uderza także w konstytucyjne prawo wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji.